Pinopresura to praca z użyciem pinów — niewielkich, precyzyjnych narzędzi, którymi docieram dokładnie tam, gdzie napięcie ma swoje źródło. Punkty spustowe i miejsca o podwyższonym napięciu w mięśniu odpowiadają na celny, spokojny nacisk, bez potrzeby użycia dużej siły. To sesja dla Ciebie, jeśli dobrze znasz swoje ciało i wiesz, że jedno konkretne miejsce od dawna prosi o uwagę, choć inne techniki już próbowałeś.
Celnie, spokojnie, w punkt
Umów termin i poczuj ulgę! Napisz do mnie SMS
Pytam dokładnie o charakter bólu — czy promieniuje, od kiedy trwa, co go nasila. Im więcej wiem, tym celniej pracuję.
Palpacyjnie szukam aktywnych punktów spustowych — twardych, wrażliwych miejsc w mięśniach, z których ból się ”rozchodzi”.
Używam pinów do precyzyjnego nacisku na zidentyfikowane punkty. Tempo i głębokość dostosowuję do reakcji tkanki i Twoich odczuć.
Po pracy sprawdzam, jak tkanka reaguje, i porównujemy Twoje odczucia przed i po. Często ulga jest natychmiastowa.
Pracę z aktywnym punktem wyraźnie czuć — czasem odzywa się znane Ci napięcie albo promieniowanie. To znak, że trafiamy w odpowiednie miejsce. Nacisk dobieram tak, żeby był skuteczny i wciąż w Twoim komforcie.
Sesja kosztuje 200–250 zł, w zależności od czasu (60 lub 90 minut). Napisz SMS, a wspólnie ustalimy, co będzie dla Ciebie najlepsze.
Przy aktywnych punktach spustowych ulga często pojawia się już podczas sesji. Trwałe rozluźnienie zazwyczaj potrzebuje kilku wizyt — szczególnie gdy punkt był aktywny przez dłuższy czas.
Pojedyncza sesja potrafi dać wyraźną ulgę, a przy dłużej trwających napięciach warto zaplanować serię 3–6 wizyt. Omówimy to po pierwszej wizycie.
Tak — stany zapalne, zakrzepica, zaawansowana osteoporoza, ciąża (w niektórych okolicach ciała). Jeśli masz wątpliwości, napisz mi wcześniej.
Oczywiście, jesteś mile widziany. Pinopresura sprawdza się jako pierwsza sesja, jeśli masz jedno konkretne miejsce napięcia. Zaczniemy od spokojnej rozmowy.
Pin to niewielkie narzędzie z tępą, zaokrągloną końcówką, które trzymam w dłoni jak przedłużenie palca. Nie przebija skóry i nie ma nic wspólnego z igłą: działa wyłącznie naciskiem. Dzięki małej powierzchni styku mogę pracować z jednym, konkretnym miejscem w mięśniu, zamiast rozkładać nacisk na całą dłoń.
Pinopresury uczyłam się na 28-godzinnym kursie. To metoda, w której najważniejsze jest czucie: przez pin wyraźnie odbieram, jak tkanka reaguje, i od tego zależy, jak długo zostaję w danym punkcie.
Akupunktura i suche igłowanie wykorzystują igły, które wchodzą pod skórę. Pinopresura działa z zewnątrz, samym naciskiem przez skórę, bez żadnego nakłucia. Siłę i czas nacisku ustalamy na bieżąco, a Ty w każdej chwili możesz powiedzieć, że wolisz delikatniej. To dobry wybór, jeśli igły nie są dla Ciebie komfortowe.
Dlatego terapia pinami bywa dobrym początkiem, jeśli pierwszy raz szukasz pracy punktowej i chcesz zacząć spokojnie.
Terapia pinami dobrze sprawdza się tam, gdzie mięśnie są duże i ułożone warstwowo: w okolicy karku, łopatek, pośladków i łydek. Pojedynczy punkt spustowy leży tam często głębiej, niż sięga płasko ułożona dłoń. Pin pozwala dotrzeć do niego spokojnie i celnie, bez dużej siły i bez uciskania całej okolicy.
Możesz wybrać pinopresurę jako osobną sesję albo jako część szerszej pracy, na przykład masażu tkanek głębokich czy masażu sportowego. Po pracy z punktem dobrze działa łagodne rozciąganie, dlatego warto zajrzeć też na stretching.
Pinopresurę w Łodzi prowadzę w Studiu OŚ na Julianowie, czyli na Bałutach. Gabinet jest kameralny i spokojny, a przy nim czeka bezpłatny parking, więc łatwo zaparkujesz tuż obok. Sesja trwa 60 lub 90 minut i kosztuje 200-250 zł, zależnie od wybranej długości.
Na wizytę umawiasz się SMS-em pod numerem +48 733 227 145. W trakcie zabiegów rzadko odbieram telefon, ale odpisuję na każdą wiadomość. Napisz, gdzie czujesz napięcie, a zaproponuję termin.
Jeśli jedno miejsce w Twoim ciele od dawna prosi o uwagę, napisz do mnie. Spokojnie ustalimy, od czego zacząć.
Jedna sesja wystarczy, żeby poczuć, jak to jest, kiedy Twoje ciało swobodnie oddycha. Zapraszam Cię.